|
Akcja ratownicza Zastrużu

Zabrało kilku centymetrów. Śmieciarka ugrzęzła na poboczu.
Pan Tadeusz Szobak zasiada za kierownicą pomarańczowego Jelcza od 12 lat. Jego łączny staż kierowcy liczy blisko 35 lat. Zanim trafił do MPGK, pracował bowiem w kółku rolniczym w Białej. Tak więc rejon Zastruża zna na pamięć. Mógłby przemieszczać się po tym terenie w najciemniejszą noc.
Lecz z naturą nikt jeszcze nie wygrał. Brakło kilka centymetrów. 18 - tonowa śmieciarka, tyłem sunąca zaśnieżoną ulicą Brzechwy, w pewnym momencie straciła pod kołami twardy grunt. (Słowo ulica jest sporą przesadą, koła ledwie co mieszczą się na utwardzonym dojeździe). I to wystarczyło, by zakopać się w grząskim poboczu. Pierwsza próba wydostania się, także z pomocą sprzętu MPGK, spełzła na niczym. Musiano więc ściągnąć 30 - tonowy dźwig. Ostatni, prawie półkilometrowy odcinek do miejsca zdarzenia, on także pokonywał tyłem. Podniósł ciężarówkę niczym pudełko zapałek i ustawił na pasie jezdni.
Pora zimy i wiosennych roztopów wymaga od kierowców szczególnej ostrożności i czujności, także od takich mistrzów kierownicy jak ludzie z MPGK. Niestety, niekiedy maleńki błąd sprawia, iż najbardziej doświadczony fachowiec jest bezradny.
Piszemy o tym, aby uzmysłowić szanownym klientom, iż w naszych kontaktach nieodzowna jest doza wzajemnej wyrozumiałości. Nie wszędzie da się dojechać kilkunastotonową śmieciarką, nie wszędzie - wykonać manewr zawracania. Czasami, nie ma innej możliwościowi - właściciel posesji powinien podciągnąć kubeł w bezpieczne miejsce. Aby takich sytuacji, jak ta na Zastrużu było jak najmniej...

Tak duży sprzęt może dojechać tylko tyłem.

Przygotowania do "ewakuacji".

18 - tonowa ciężarówka niczym pudełko zapałek ląduje na twardym gruncie.
|