Nam zima niestraszna


Tegoroczna zima jawi się jako najsroższa w ostatnich kilkunastu latach. Niskie temperatury a nade wszystko obfite opady śniegu, mocno dają się we znaki mieszkańcom Rzeszowa. Są też sporym wyzwaniem dla naszej firmy i naszej załogi.

Dokładamy maksimum starań, aby sprostać oczekiwaniom klientów oraz władz samorządowych miasta i minimalizować dolegliwości aury. Ilustrują to - w jakimś stopniu - publikowane niżej fotki. Być może za lat kilka - w dobie postępującego ocieplenia - będą one interesującym dokumentem fanaberii natury.

Według norm BHP temperatura w pomieszczeniach biurowych nie może spaść poniżej 18 stopni Celsjusza., w halach zaś poniżej 14 stopni. A jakie normy obowiązują załogi śmieciarek? - Co Bóg da - ż artują nasi koledzy. Opatuleni w pomarańczowe uniformy, w gumofilce, grube rękawice i włóczkowe czapeczki przemierzają ulice Rzeszowa i okolicznych wsi. Możną ich spotkać już po szóstej, do bazy zjeżdżają dopiero o czternastej. To nic, że słupek rtęci polubił okolice 20. kreski poniżej zera.

Dyspozytor Lesław świder rozmawia równocześnie na trzy telefony: koordynuje pracę śmieciarek, odbiera skargi i zamówienia klientów, realizuje polecenia kierownictwa. Choć nie wszystkie interwencje z miasta są zasadne i rozsądne, musi wykazać maksimum zrozumienia i kultury. Klient ma prawo dać ponieść się mocjom, on - dyspozytor MPGK zawsze musi zachować spokój. - Co mam zrobić, w kuble zamarzły śmiecie - skarży się mieszkaniec Zalesia. - Proszę więcej nie wlewać tam zupy - radzi rezolutnie.

Tej zimy, do bazy na Ciepłowniczej sprowadzono rekordowe transporty soli i piasku, samej soli jest prawie cztery tysiące ton. Po to, aby zapewnić przejezdność szlaków komunikacyjnych stolicy Podkarpacia. Aczkolwiek, w owej walce o "czarną nawierzchnię" należy kierować się zdrowym rozsądkiem. Służby komunalne mają jedynie zminimalizować skutki zimowej aury, ale samej zimy nie zlikwidują.

Nowoczesna technika pomaga, ale nie wszędzie zdaje egzamin. Wtedy, trzeba wziąć do ręki szuflę, łopatę i miotłę oraz wiadro z piaskiem. O tereny komunalne dbają pracownicy MPGK, zaś obowiązek odśnieżenia chodnika pod posesją należy do dozorców i właścicieli danych obiektów. Zresztą, czyn społeczny przy odśnieżaniu osiedlowego parkingu podjęty przez samych mieszkańców, też byłby wskazany. Odrobina ruchu nikomu nie zaszkodz

Dojazd śmieciarką na zatłoczony parking osiedlowy wymaga od kierowców umiejętności "jazdy na żyletę". Codziennością jest zjawisko zastawiania pergoli. Są miejsca, gdzie trzeba jechać tego samego dnia kilkakrotnie. Jan Majchrowski, obsługujący wraz z kolegami trasę nr 13, może być pewny: pod szkołę w Trzebownisku dostanie się bez problemu, woźny szuflował już od piątej rano.

Mieszkańcy Białej nie skapią słów uznania. Niegdyś, przez chodnik przy Sikorskiego prowadziła wydeptana ścieżka. Dziś, rzeszowskie służby komunalne pamiętają o swych powinnościach. W tym akurat miejscu, wielce przydatnym jest ręczny spychacz.

Aby niedzielne imprezy na Rynku przebiegły bez zakłóceń, wiele zależy też od pracy służb komunalnych. Tak było m.in. w dzień koncertu Wielkiej Orkiestry świątecznej Pomocy. Sławne serduszko akcji Owsiaka umieścili na swych pomarańczowych kamizelkach także ludzie rzeszowskiego MPGK.

Nawet najtrudniejsze warunki atmosferyczne nie mogą zakłócić funkcjonowania Zakładu Usług Pogrzebowych i Cmentarnych. Nie może być mowy o żadnym spóźnieniu. Powaga tego miejsca wymaga szczególnej solidności i rzetelności, od każdego. Tej zimy, częstym gościem cmentarnych alejek jest wózek z płużkiem

W normalnych warunkach wykopanie ręcznie grobu zajmuje maksimum 2 godziny, teraz, gdy ziemia przemarzała do 90 cm, schodzi do sześciu. Mimo zimowej aury, nie przerwano też robót przy rozbudowie domu pogrzebowego i kaplicy. Do połowy 2010 mają być gotowe pomieszczenia na piec do spopielania zwłok.

Trudnie dni przeżywają również pracownicy warsztatu. W nocy hale pełnią funkcję zatłoczonego do maksimum garażu, w dzień trzeba się uwinąć z licznymi awariami sprzętu. Ale ludzie Jana Kucaby myślą już o wiośnie. Między innymi trwa remont ulicznej zamiatarki.

Zdjęcia: Józef Gajda i Ryszard Bereś